wtorek, 29 maja 2012

Koktajl truskawkowy z bazylia

Koktajl jak to koktajl - niby nic takiego... ale warto poeksperymentować.


Więc skoro nadszedł czas na truskawki to:

  • truskawki
  • sok jabłkowy
  • sok z limonki (odrobina)
  • garść liści świeżej bazylii
  • kilka listków liści świeżej melisy


Wszystko razem miksujemy i gotowe!



Wspaniały na upalne dni - a na imprezę można zmiksować z dodatkiem lodu i tequili :)

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Menu Bez Glutenu

Jakiś czas temu zastanawiałam się czy jest szansa trafienia na knajpę w Warszawie, w której mogłabym zjeść coś bez glutenu. Oliwka na Ursynowie! - usłyszałam od znajomego. Zanim do niej dotarłam, znalazłam bardzo ciekawą informację: program "MENU BEZ GLUTENU" - załączam linka do strony o programie http://www.celiakia.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=263:startujemy-z-programem-qmenu-bez-glutenuq&catid=34:restauracje&Itemid=57
Można tu sobie wyszukać restauracje, w całej Polsce, które biorą udział w programie :) Jak na razie najwięcej znajdziecie w mazowieckim, ale mam nadzieję, że z czasem wszędzie będzie ciekawy wybór!

Moją szczególną uwagę przyciągnęła knajpa Goody Foody: http://www.goodyfoody.pl
Oto kilka słó, jakie zamieścili na swojej stornie:  "Mam przyjemność zaprezentować konceptgoodyfoody- pomysł który zrodził się z indywidualnej potrzeby dobrego odżywiania się i jednocześnie dzielenia się tą ideą z innymi. Wszyscy wiemy że to co jemy ma fundamentalne znaczenie w kontekście tego kim się stajemy, jak myślimy i jak działamyW dzisiejszym zabieganym świecie nie mamy jednak często ani czasu ani możliwości zadbać o dobre, pełnowartościowe pożywienie dla nas i naszych najbliższych. "
Brzmi bardzo zachęcająco - jak tylko posmakuję kuchni goodyfoody dam Wam znać.

Tymczasem pozdrawiam i życzę jak zawsze smacznego :)

niedziela, 29 stycznia 2012

Panna Cotta + opowiesci

Witam Was po długiej przerwie. Nie ukrywam, że przed świętami, po świętach i noworocznym urlopie ogarnęło mnie mega lenistwo :) Ale już szybko rekompensuje Wam tą przerwę kilkoma opowieściami z wyjazdu i słodkim przepisem!

W trakcie urlopu udało mi się przejść przez dwa oszałamiające kulinarnie miejsca. Ilość kolorów, kształtów i zapachów spowodowała istny zawrót głowy :)

W Santa Crus na Teneryfie spacerując urokliwymi uliczkami natrafiłam na taki niewielki bazar. Można tam było kupić chyba wszystko! Od owoców morza, mięsa,  egzotycznych owoców i warzyw, wypieki lokalne z mąki kukurydzianej po gotowe potrawy i półprodukty z różnych krańców świata.





W Madrycie natomiast wspaniały Mercado de San Miguel. Polecam każdemu, kto zwiedza to piękne miasto, by wpaść tam na tapasy, choćby na krótką chwilę. Zachwyca, zaskakuje i pysznie smakuje. Każdy znajdzie tam coś dla siebie, zarówno wegetarianin, a szczególnie na diecie bezglutenowej! Ale przede wszystkim wszyscy smakosze szynki parmeńskiej i kiełbasek chorizo.



A teraz obiecany przepis. Mała ale jakże słodka przyjemność przygotowana na jachcie – czyli wyzwanie kambuzowe!!!



SKŁADNIKI:
  • 0,75 l śmietanki kremówki (36% i więcej
  • 0,25 l mleka 3,2%
  • żelatyna (proporcje na 1l)
  • 3/4 szklanki cukru
  • 2 laski wanilii

do sosu:
  • świeże maliny lub truskawki, bądź inne kwaskowate owoce
  • ewentualnie dżem z ulubionych owoców i kilka kropel soku z cytryny


Żelatynę rozpuszczamy w rondelku w małej ilości wody. Śmietankę podgrzewamy i rozpuszczamy w niej cukier. Laski wanilii przecinamy i wyskrobujemy ziarenka i razem z laską dodajemy do mleka, które chwile podgrzewamy. Śmietankę i mleko łączymy (usuwamy laski wanilii). Ciepłe przelewamy do pojemniczków, które po ostudzeniu wkładamy do lodówki do zastygnięcia.

Podajemy w kubeczkach lub przekładamy na talerzyki. Warto najpierw polać pojemniki gorąca wodą, by panna cotta łatwiej wyskoczyła na talerzyk :)
Polewamy sosem ze zmiksowanych owoców, bądź rozcieńczonego dżemu z cytryną.

Panna Cotta gotowa! Smacznego!
Tym słodkim akcentem kończąc życzę wszystkim dużo ciepła i radości oraz spełnienia w 2012 roku!

sobota, 3 grudnia 2011

Z + C = WNM, czyli w duecie razniej :)


Dziś bez weny pisarskiej i anegdoty - po prostu placki z ziemniaka i cukinii. Jak widać ten duet się sprawdza.



Składniki:                                                          


  • 2 małe cukinie
  • 3 ziemniaki
  • 2 jajka
  • 3 ząbki czosnku
  • czubata łyżka mąki
  • sól, pieprz, przyprawa do grzanek - do smaku

Cukinie i ziemniaki ścieramy na tarce na dużych oczkach. dodajemy soli i mieszamy, odstawiamy na 15 minut. Gdy warzywa oddadzą wodę, wystarczy je z niej odcisnąć, czosnek wycisnąć przez praskę i dodać resztę składników, wymieszać. Gotową masę wykładamy łyżką na patelnie i smażymy na złoty kolor. Na koniec można polać je sosem czosnkowym :) Palce lizać!


poniedziałek, 14 listopada 2011

RastoCiasto ;)


Choć za oknem szaro i ponuro, na dodatek już zimno, tak się rozszalałam z pomysłami, że wyszło mi prawdziwe cudo kolorystyczne w kuchni. Wyglądało plastikowo, i choć brzmi mało pozytywnie, tu akurat to pasuje. Kolory zaskoczyły mnie ogromnie – i tak właśnie miało być! Ciasto powstało z okazji imprezy 11.11.2011 - a tego też dnia w roku 1493 Krzysztof Kolumb odkrył karaibską wyspę Saint Martin. Innymi słowy okazja przeganiała okazję a ciasto pasowało do każdej z nich! 

RastoCiasto czyli biszkopt przekładany owocami i bitą śmietaną.

Składniki

BISZKOPT (1 blat)

  • 2 białka
  • 2 żółtka
  • 3 łyżki cukru
  • barwnik

BITA ŚMIETANA

  • 1/3 szkalnki śmietany kremówki
  • 3 łyżeczki cukru
  • barwnik

OWOCE

  • Konfitura lub dżem malinowy
  • Ananasy z puszki
  • Kiwi – 5 sztuk

PONCZ

  • Sok z połówki cytryny
  • Pół szklanki ciepłej przegotowanej wody
  • 2 łyżki cukru
  • 2 krople olejku pomarańczowego
  • sok z ananasów z puszki

Ubijamy pianę z białek, dodajemy cukier i ubijamy na sztywną masę. Dodajemy żółtka i bardzo powoli mieszamy. Następnie mąką i jeszcze wolniej mieszamy a na końcu dodajemy barwnik, około pół łyżeczki. Ja użyłam barwników firmy Squires Kitchen w płynie (kupione w http://www.tortownia.pl/). Ważne jest by barwnik dodać na samym końcu – sprawdziłam przy pierwszym biszkopcie, gdy dodałam go w trakcie i ciasto opadło.

Po wypieczeniu i ostudzeniu blatów biszkoptowych nasączamy je „quasi” ponczem. Biszkopt czerwony i zielony nasączamy zmieszanymi składnikami: sok z cytryny, woda, cukier i olejek. Żółty nasączamy sokiem z ananasów z puszki.

Bitą śmietanę (koniecznie schłodzoną!) ubijamy z cukrem a barwnik dodajemy na końcu – inaczej się nie ubije, około pół łyżeczki.

I tak:
1. Biszkopt czerwony – poncz – dżem malinowy – czerwona bita śmietana
2. biszkopt żółty – sok z ananasów – pokrojone w kostkę ananasy – zółta bita śmietana
3. biszkopt zielony – poncz – pokrojone w cienkie plasterki kiwi – i zielona bita śmietana.

Na koniec dekorujemy wedle uznania :) i gotowe.

Ciasto nie jet może najprostsze ze względu na czas. Potrzeba ze 2 godziny... Ale za to jakie pyszne!





Biszkopty upiekłam używając mąki Schar do wypieku ciast a inspirację zaczerpnęłam z http://sercenatalerzu.blogspot.com/2011/11/teczowy-tort.html


wtorek, 8 listopada 2011

A do chleba pasta!

Mając już upieczone bakłażany i paprykę wystarczyło tylko wszystko zmiksować...
Bez anegdoty i dodatkowych informacji - po prostu PASTA!











Składniki:

  • 3 bakłażany
  • 2 papryki
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki oliwy
  • sól do smaku
  • papryka słodka do smaku



Bakłażany i paprykę pieczemy, 180 stopni C przez ok 30-40 min. Upieczone i ostudzone bakłażany i paprykę wraz z resztą składników (ale bez skórki) miksujemy na gładką masę. GOTOWE!
Najlepiej smakuje z moim bezglutenowym chlebem :))))

niedziela, 6 listopada 2011

Niedzielne sniadanie bywa zaskakujace

Znacie te chwile, gdy po imprezie budzicie się w domu ze świdrującym głodem w żołądku około godziny 12 i jedyne o czym myślicie to świeżutkie, najlepiej ciepłe pieczywo z masłem?
To była największa tragedia mojej diety - pieczywo. Kupne gotowe bezglutenowe jest po prostu okropne... nieliczne firmy robią dobre bułeczki. Można je nawet włożyć do piekarnika na chwilę, by uzyskać chrupiąca skórkę. Niestety ta przyjemność kosztuje.
Po około 5-6 miesiącach spróbowałam upiec własny chleb. Moje wyobrażenie o pieczeniu chleba, jego wyrabianiu, czekaniu aż wyrośnie kojarzyło się z ciężką pracą.

A tu niespodzianka, na opakowaniu mąki Schar błyskawiczny przepis :)

Składniki:

  • 05, kg mąki
  • 2 opakowania suszonych drożdży
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 3 łyżki oliwy (wedle gustu - ja dodaję z pestek winogron)
  • 0,5 l ciepłej wody


Wszystkie składniki mieszamy, przekładamy masę (bardzo klejącą) do formy i stawiamy w ciepłym miejscu na 30 min pod ściereczką do wyrośnięcia. Po tym czasie wstawiamy wyrośnięte ciasto do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C na 50 minut.

Szybko, prosto i bezproblemowo. Po 2-3 dniach chlebek nadaje się na wspaniałe grzanki!

W czasie gdy chleb się piecze przyjaciele zamawiają pizzę, gdyż jest to wymarzona potrawa na poimprezowe śniadanie :) zaskakujące, że zamiast pałaszować chleb z masłem, pochłaniam wierzch wegetariańskiej pizzy co inspiruje do przygotowania własnych blatów bezglutenowych i wrzucenia ich do zamrażalnika na takie chwile!!! Przepis pojawi się zapewne po którejś kolejnej poimprezowej niedzieli :D

Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...